Nie pisaliśmy od kilku dni bo są problemy z internetem. Dzisiaj rano wysmarowałam długie posta z opisem wycieczek ale wywaliło internet i wszystko się skasowało :( więc opiszę w skrócie co się działo przez te 3 ostatnie dni.
We wtorek byliśmy na objazdowej wycieczce Higuey Adventure - wsadzili nas na trucka i obwieźli po różnych miejscach, m.in. plantacja trzciny cukrowej, plantacja kawy i owoców, miasto Higuey, miejscowy bazar, pokazali jak się robi cygara, kawę, kakao...
fajnie było i towarzystwo fajne więc wesoło :)
W środę natomiast popłynęliśmy na rajską wyspę - Saonę.
Faktycznie magiczne miejsce. Po drodze na wyspę zaliczyliśmy malutką wysepkę Catalinitę, która jest cała pokryta wielkimi, pięknymi muszlami. Niesamowity widok :) co najlepsze z Dominikany można wywieźć tyle muszli ile się chce, niestety nie wolno ich wwozić do Europy :(
Po drodze zatrzymaliśmy niedaleko brzegu, gdzie zwykle są rozgwiazdy i inne kolorowe cuda, niestety jak przypłynęliśmy to ich nie było :( kolejny postój był na otwartym morzu karaibskim, na płyciźnie, gdzie woda sięgała po kostki :)
Jak dopłynęliśmy na Saonę dostaliśmy obiad składający się z owoców morza - pycha :)
Cała wycieczka odbywała się luksusową motorówką, płynęliśmy tylko w 10 osób. Już sama podróż była atrakcją :)
Dzisiaj natomiast (czwartek) odpoczywaliśmy po dwóch dniach podróżowania.
Pogoda jak na razie dopisuje, choć zdarzają się dłuższe zachmurzenia, ale są one tylko ulgą od palącego słońca.
Następna wycieczka w sobotę (wieloryby). Jak internet będzie działał to pewnie jeszcze coś skrobniemy.
Tymczasem pozdrawiamy :)