Dzisiaj za bardzo nie ma co opisywać, bo dalej plażowaliśmy :) jutro jedziemy na pierwszą wycieczkę - truckiem po Dominikanie :) więc jest szansa, że jutro napiszemy coś więcej :)
Na szczęście moja wczorajsza, zbyt mocna opalenizna okazała się nie uczuleniem na słońce a po prostu zbyt dużą ilością tegoż. Dzisiaj już ładnie zbrązowiałam :)
Co do naszych pierwszych znajomości to na plaży przysiadło się do nas małżeństwo, które razem z nami przyleciało....w wieku ok. 60 lat ;) ale nawet miło się rozmawiało :)
Na rozgrzewkę załączamy 3 zdjęcia.
1. Dla niedowiarków - Michał siatkarz,
2. widok z plażowego leżaka (brakuje tylko głosu tubylców "parasailing, banana boat, catalina island" słyszane 100 razy dziennie ;)
3. i pozdrowienia od nas :)
4. no i jeszcze ja tarzająca się w piachu (długo mi zajęło żeby się potem z niego wypłukać, bo jest tak drobny, że ciężko go spłukać nawet prysznicem)
no i jak co dzień - spadamy na kolację, tym razem w japońskiej knajpie, podobno gotują na oczach gości :)