hej,
dzisiejszy dzień znowu upłynął pod znakiem lenistwa pod palmami :)
Niestety słońca było mało, niebo zachmurzone ale nie padało. Nie przeszkadza nam to jednak aby się opalać, bo okazało się, że brak słońca też opala, już mamy pierwszą opaleniznę :)
Michał dalej ostro gra w siatkę na plaży, dzisiaj chyba ze 3 mecze rozegrał i z trudem zagoniłam go na obiad...a jedzenie jest doooobre :)
Dzień zaczynamy od świeżego soku z ananasów i arbuzów po czym dalej przechodzimy do naleśników z papają i arbuzem ;) potem Michał wciąga swoje ulubione kiełbaski, bekoniki i jajka sadzone...bleeee, śniadanie kończymy w fajnej klimatycznej kawiarni na pysznej kawie - wybór taki, że codziennie można wybrać inną :)
No generalnie co tu dużo pisać....jest bosko :)
Dokupiliśmy dzisiaj jeszcze jedną wycieczkę - jaskinie fun fun. Na samą myśl, że mam zjechać 18m na linie do jaskini robi mi się słabo. Michała natomiast przeraża 30 minutowa jazda konna aby do tej jaskini dojechać ;) Będzie wesoło coś czuję :)
No więc standardowo żegnamy na dziś i spadamy na kolację i animacje :)