Ola Ola,
wróciliśmy z plaży, czas się szykować na kolację, ale najpierw kilka słów co tam u nas :)
Jak już pewnie wiecie wylądowaliśmy szczęśliwie. Przy wysiadaniu z samolotu buchnęło w nas gorącym powietrzem, po 5 minutach okazało się, że wilgoć jest koszmarna i byliśmy cali mokrzy. Paszporty, bagaże i do autokaru.
W hotelu zostawiliśmy walizki i od razu poszliśmy obejrzeć te rajskie plaże...no i tu niespodzianka - one faktycznie są takie jak na pocztówkach :) Obeszliśmy teren i poszliśmy się rozpakować - skończyło się tym, że zasnęliśmy...obudziła nas...potężna ulewa!!! W taką pogodę nie bardzo było jak wyjść na kolację więc stwierdziliśmy że przeczekamy - przeczekiwanie skończyło się pobudką o 22.30 (restauracje już zamknęli) więc bez kolacji, poszliśmy spać do rana. W nocy kolejna zaskakująca pobudka...ulewa!!!
O 7, rześcy jak skowronki, rozpoczęliśmy nasz pierwszy dzień w raju :) plaża, bar, plaża i tak aż do teraz :) w ciągu dnia padało jeszcze 5 razy, ale to takie opady, że zanim człowiek zbierze ręcznik z leżaka to już świeci słońce :)
teraz kilka słów od Michała a ja idę suszyć głowę...
Jesteśmy w fajnym hotelu i ogólnie jest super. Jeżeli chodzi o sam hotel i jedzenie to nie ma na co marudzić. Ja po południu grałem w siatkówkę, a Justyna się opalała i oglądała Olimpic Gams (animacje) jutro idziemy razem na to. Zapisaliśmy sie już na wycieczki na rajską plażę i oglądanie Humbaków. Chyba pojedziemy jeszcze na kłady i jakieś "ekstremalne" zwiedzanie jaskiń. Niestety na razie słabo nam idzie poznawanie ludzi bo, albo trochę leciwi, albo tacy niemrawi. Dzisiaj jeszcze kolacja i potem na animacje.
Oczywiście Michałowi na każdym wyjeździe musi się przytrafić przygoda ;) tym razem nie było już skoków do basenu, nie zjeżdżał na zjeżdżalni, stóp nie spalił, z żołądkiem też wszystko w porządku, ale za to wyżyna mu się 8 i trochę marudzi z tego powodu. Na szczęście wziął sobie na zęby maść i jakoś daje radę.
pozdrawiamy
Michal i Justyna